Hotels comparison | projektowanie wnętrz | Urządzenia gastronomiczne
Otóż mam wrażenie,
Otóż mam wrażenie, że pewien typ współczesnych działań artystycznych takim marginesem prawie wcale nie dysponuje, lub raczej: dysponuje nim pozornie. W istocie nacisk mecenatu, albo ściślej: nacisk roli, jaką artyście mecenat narzucił, jest tak potężny, że artysta - nie chcąc stracić społecznej twarzy - pokornie się temu naciskowi podporządkował. I jednocześnie łudzi się, że jest buntownikiem. Nie widzi, że funkcja buntownika jest jednym z postulatów mecenasa, jest warunkiem poprawnego grania roli. To właśnie nazywam konformizmem w sztuce współczesnej. Rozmaite nudne konformizmy - np. akademickie - istniały dawno i nadal istnieją. Ale tutaj chcę mówić o zjawisku, charakterystycznym dla naszych czasów. W rozdziałku następnym wyjaśnię bliżej, o co mi chodzi. Postępujmy jednak etapami. Najpierw: mówiąc o zgodzie z mecenasem nie myślę wcale, żeby sytuacja społeczna artysty była zadowalająca. W Paryżu żyje dziś jak wiadomo 40 czy 50 tysięcy malarzy. Minęły czasy kameralnych ugrupowań literatów, artystów i ubogich, lecz zapalonych marszandów, które wspólnie tworzyły, filozofowały i wspierały swych członków fizycznie i duchowo. Dzisiaj, żeby się w Paryżu na dłużej wybić, trzeba znać kolosalny i skomplikowany mechanizm reklamy i handlu, rozbudowany wokół ogromnej ilości galerii. Gdzie indziej mecenat spoczywa w ręku nie galerii, ale instytucji: obrazy stanowią wówczas nie tyle lokatę kapitału, ile lokatę prestiżu: tak czy inaczej pewien typ zakupów - do safesów bankowych czy do magazynów muzealnych - stwarza patologiczny „obieg zamknięty".
 
Pozycjonowanie | pawilony | Pożyczki bez bik
ekotorba | Adam Płociński | tatuaże